Blog

Frytowo 2/3 (czyli: w czasie smażenia jedzenia dzieci się nudzą)

2013-01-25 23:18

Siedzę sobie w domu sama
w plecy grzeje mnie piżama
na kolację smażę frytki
się unosi zapach brzydki

Tutaj przerwa następuje
PRZERWA
właśnie frytki konsumuję

i w FRYTOWYM siedzę smrodzie
zapomniawszy o mym głodzie :-)

Boso lecz w ostrogach - bezgrzeszne lata

2013-01-22 20:37

 

Skończył się wielce wzruszający film. Chusteczki też się
skończyły, o herbacie nie wspomnę.
Cudowny wieczór dobiega końca. 
Złudzenia rozpoczynają wędrówkę po dywanie. Twierdzą, że są realne. 
Zaczynam im wierzyć.

Szperam we wspomnieniach. Kiedyś w epoce kamienia łupanego z
przyjaciółą uwielbiałyśmy chodzić boso w ulewnym deszczu. Mokre,
głupie i szczęśliwe.
Znalazłam kupiony w czasie lat bezgrzesznych "Mały poradnik
życia" i nasze dopiski (komentowałyśmy wszystko co się dało -
pewnie byłyśmy nie do wytrzymania)
Taki przykładowo pkt. 
519. uodparniaj się na idiotów (brzmiał - dopisany przez nas)
520. kochaj jesień
521. nie dociekaj sensu istnienia, bo zgłupiejesz
522. kiedy nie rozumiesz innych, pociesz się, że oni maja ten sam problem
z tobą
i wiele innych bezcennych myśli (wciąż pięknych, choć już
dawno nie biegałam boso w czasie deszczu)

O filmie prawie nie pamiętam dziś już (oglądałam w sobotę)
ale kocham go z całą pewnością - mój ci on - film o dążeniu do celu. 
Pada w nim tekst "Zajmij się życiem, albo umieraniem. Cholerna
prawda"
Oczywiście, że go sobie przywłaszczyłam - ten tekst -  i zasymilowałam
się z nim.
Mam urwanie głowy, nie nadążam... marzą mi się wczasy pod gruszą na
dowolnie wybranym boku.
Dziś był telefon. Dziwne. Złudzenia rozpoczęły wędrówkę.
Lepiej idź na  "Atlas Chmur". Telefon wyłącz.
Ja mam pachnącą farbą drukarską i białym papierem książkę.
Wieczorem zatopię się w jej zapachu. 
Ona zabierze mnie w świat, z
którego kiedyś nie wrócę.
Jestem pewna.

Lubię zapach pomarańczy

2013-01-05 23:53

 

"Tao dało początek JEDNOŚCI:
JEDNOŚĆ podzieliła się dając początek DWÓM:
DWA zrodziło TRZY.
A TRZY dało początek wszystkim istotom i rzeczom"
Tao.
Biel i czerń.
Bez siebie ich nie ma.
Pomiędzy nimi wszystkie odcienie szarości. Lubisz szarość i... jej
odcienie?
Przenikanie. 
Świat nie istnieje bez Czerni i Bieli.
I tym co pomiędzy.
Kres wstydu to nie jest bezwstyd.
Kres wstydu to akceptacja, że się jest JAKIMŚ. Nie tylko Białym i nie
Czarnym tylko.
Księżyc ma dwie twarze.
Z planety Ziemia widać jedną.
Kiedy dochodzisz do kresu wstydu przestajesz być Księżycem widocznym z Ziemi.
Możesz pokazać każde oblicze.
Ci co się śmieją z ludzkiego oblicza świadczą o sobie tylko.
Nawet Bóg, choć śmiać się lubi, kocha ludzkie oblicza.
Jeśli kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień!!!
Ukamienować!
Odwaga.
Wiara.
Zło.
Grzech.
Zagłada.
Rozpusta.
Zniszczenie.
Tkliwość.
Czułość.
Unicestwienie.
Miłość.
Słowo.
Uśmiech.
Samotność.
Szczęście.
Tęsknota.
Wzruszenie.
Bezwstyd.
Zniewaga.
Iluzja.
Pożądanie.
Westchnienie.
Pycha.
Milczenie.
Kłamstwo.
Pragnienie.
Z czego zbudowane jest Tao?
.....................................................
...z nich zaś największa jest miłość.
(św. Paweł, Hymn o Miłości)
    Miłość jest jak sokół, który krąży nad twoimi piaskami. Dla
niego jesteś najbujniejszą zielenią, z której zawsze powraca ze
zdobyczą. On zna twoje skalne urwiska, twoje wydmy i twoje góry, a i ty
jesteś dla niego najbardziej szczodra.
( Paulo Coelho, Alchemik)

 

– A któż ci powiedział – rzekł widzący chaos jego myśli garbus
– że miłość musi być dobra? Na Szerń, żeglarzu, w imię tego
uczucia popełniono na świecie więcej zbrodni niż w imię czegokolwiek
innego, wyjąwszy może władzę! To najbardziej podstępne, okrutne i
zaborcze uczucie, jakie może dotknąć człowieka, wyzwala bowiem inne:
zawiść, zazdrość i gniew. Wszystko, co w nim dobre dotyczy tylko jednej
osoby. Pomyśl zatem, synu, nim nazwiesz znów dobrym owo coś, nie
będące niczym innym jak kaleką, wynaturzoną, przepoczwarzoną
przyjaźnią, która zaiste jest wzniosła i piękna. Mówię ci z całą
mocą, że bez miłości świat byłby szczęśliwszy, pod warunkiem, że
pozostała by na nim przyjaźń.
( Feliks W. Kres, Król bezmiarów)

 

...z nich zaś największa jest MIŁOŚĆ.
(św. Paweł, Hymn o Miłości)
Z całą mocą to piszę ponownie!
..........................................................................................
Dziś zgubiłam pomarańcze. Rozsypały się po asfalcie pomarańczowo, radośnie! 
Pięknie.
Przykucnęłam jak małe dziecko z rozdziawioną buzią.
................................................................................................................
Rozmowa z dzieckiem:
- (ja) jak się ma twój pamiętnik na hasło?
- (dziecko) dobrze, całkiem dobrze
- (ja) trzyma się świetnie?
-(dziecko) taaa...dzisiaj próbowałam go otworzyć, ale się nie dało, bo
rzympoliłaś cały dzień i on to słyszał.
- (ja) :-) :-)
 Rozsypały się pomarańcze. Po asfalcie. Pomarańczowo! Pięknie! 

 

Wierszem do mnie mów

2013-01-04 23:30

 

Myśli galopujące. 

Mój stan. Myśli galopujące.

 

Wiersze w prozie.

Ile razy wprawiały w niebyt, dziwne upojenie, drżący oddech,

cierpki smak w ustach, rozpalone trzewia?

Myśli galopujące w mojej głowie.

Wiersze w prozie.

 

Cierpieniem jest pisanie wierszy. Wiersze pisze się z cierpienia. Wiersze

pisze się z bólu. Wreszcie - z tęsknoty.

Wiersze są słone. Słono przebiegają przez twarz po policzkach.

Zalewają oczy niemocą, zatykają usta bezdechem, przygniatają do ziemi i

wyrywają jęk z gardła.

Wiersze w prozie. Wiersze w rymach. Wyrywają jęk.

 

Odrywasz sobie kawałek wnętrza, uprawiasz ekshibicjonizm.  Zostajesz nagi.

Nie czekasz na podziw.

Bez podziwu pisze się wiersze.

Wiersze w prozie. Wiersze w rymach.

 

Ile razy wprawiały w niebyt? 

 

Myśli galopujące w mojej głowie.

I wiersz słony zapisany pospiesznie. Zsunął się po twarzy.

Dotarłam do kresu strachu i wstydu.

Docieram do kresu bólu.

Słono mi na policzkach i pod powiekami.

To nie boli!

2013-01-02 18:20

 Więcej o wibracjach wkrótce...

Respect

2012-09-16 20:17

                                                                                        

Dzisiaj i każdego dnia! Respect!

(Nie)Zwykli rodzice! Wszyscy, których znam i których poznać mi będzie dane. Wszyscy, którzy pozostaniecie mi nieznajomi.

Za każdy Wasz dzień. Respect!

Za wasze lęki. Respect!

Za to, jak oswajacie swoją rzeczywistość, bo trzeba sobie radzić. Respect!

Za wszystko co przeżywacie, nosicie na swych barkach, o co walczycie. Respect!

Mam nadzieję, że wiecie ile od Was możemy się nauczyć my - (nie)zwykli.

Dlatego Respect!

Jestem z Tobą

2012-09-13 10:50

Dzisiaj jestem niepokojem.

Jestem z Tobą.

Jeśli płaczesz - jestem z Tobą.

Jeśli się śmiejesz - jestem z Tobą.

Jeśli rozpaczasz - jestem z Tobą.

Jeśli tańczysz - jestem z Tobą.

Jeśli nie masz nadziei - jestem z Tobą.

Jeśli brak Ci tchu - jestem z Tobą.

Gdy oddychasz, boisz się, cierpisz, wierzysz, nie wierzysz, wątpisz, pragniesz, uciekasz, szukasz.

I gdy jesteś roztrzaskany na kawałki - jestem z Tobą.

.............................

Jesteśmy jak motyle. Na krótko. Uśmiechajmy się do siebie. Bądźmy dla siebie. 

Przytulam Cię (nie)zwykły człowieku.

Jestem z Tobą.

Moje szczęścia

2012-09-06 09:38

Dzisiaj (choć może nie zawsze - wszak to trudna sztuka) szczęście znajduję w (nie)zwykłych rzeczach. Są drobne. Nie rzucają się wygranymi milionami w totka, spadkiem z Ameryki, ani lotem balonem dookoła świata. 

........................................................................

Moje (nie)zwykłe miasto potrafi zabić nadzieję. Ale nie jest bezlitosne. 

Wśród kurzu, brudu, pośpiechu, wymiętych (nie)ciekawych ludzkich twarzy, wśród odrapanych, ociekających znudzonymi elewacjami budynków i pomarszczonych ulic czai się krótka chwila, która sprawia, że się uśmiechasz.

Pośród brudu, pośpiechu i kurzu. Smukła i drobna Jarzębina.

Zieleń przystrojona w kiście głębokiej, cudownej, czarującej czerwieni.

Stoi, jest, czeka. Dostrzeżesz ją? Jest cierpliwa i piękna w swym spokoju.

Możesz przejść obok niej obojętnie - nie będzie miała Ci tego za złe.

Nie znajdziesz jej na Fc, NK czy GL.  Nie pisze, że właśnie urodziła całe kiście ciężkich i wyczerpujących ją dzieci.

Ale gdy ją znadziesz...jesteś bezpieczna(y).

 

To jedno z moich szczęść. Mogę je nosić ze sobą ile chcę. Może być tylko moje, ale jest dla wszystkich - jest dla Ciebie.

P.S.

To nic, że nie ma lotu balonem, ani miliona w totka. Jest moja (i Twoja też) Pani Jarzębina.

 

Szukanie

2012-08-28 10:38

Niektórzy mowią, że najważniesze jest by króliczka gonić (jeśli wiecie co mam na myśli). Gonienie jest sensem. Nie mogę się z tym nie zgodzić, ale zgodzić do końca też nie bardzo chcę. Czy króliczka gonimy czy już go mamy - chyba nie ważne - ważne, co nam daje gonienie lub posiadanie. Co sobie tym zapewniamy, jaki zagłuszamy niepokój. Dotyczy to wszystkiego. Materialnych i duchowych rzeczy. Tak czy inaczej każda z tych czynności jest sposobem na twardą rzeczywistość.

Rodzice dzieci, z którymi się spotykam (a właściwie szczególnie jeden z nich) goni króliczka o imieniu Autyzm. Ładne?

Złapanie zwierza zapewne załatwiło by wspomnnianemu rodzicowi problem lub przynajmniej jego część.

"Moje dzieckoma autyzm" (dzieciątko nie ma jeszcze dwóch lat) - to etykieta już przypięta (jak mniemam z pomoca paru osób). Dzieciak (nieświadomy zapędów swego rodziciela) patrzy mi - (nie)zwykłemu - na twarz, w oczy, reaguje na zmianę mimiki. Śmieje się, gdy ja się uśmiecham; srogo się marszczy, gdy robię marsową minę.

Ale króliczek, ktorego goni rodzic imienia nie zmienia.

Dlaczego?

Nie oczekuję odpowiedzi na to pytanie. Nie ja gonię w tej sprawie.

Jako (nie)zwykłego terapeutę porusza mnie w tej historii inna kwestia. Brak dialogu, komunikacji. Etykieta "Moje dziecko ma autyzm" przesłania rodzicowi świat, innych ludzi, inne spojrzenia. Nie umie słuchać (byc może chce, ale nie umie). Szuka pomocy, szuka rady, ale jego receptory odbiorcze są wyłączone. Nie ma odbiornika, więc możesz nadawać - miej jednak świadomość, że cię nie usłyszy.  

Relacja rodzic-dziecko zainfekowana jest pretensjami typu: "'wstałby, zrobiłby coś". Więc ma tego króliczka o imieniu Autyzm, bo to wyjaśnia czemu "nie wstaje i nie zrobi czegoś" (ale przecież ja raczkuję, chodzę na swoich nóżkach, gdy trzymasz mnie za rękę).

Do sedna. 

Szukamy. Ja, Ty, ktoś kogo mijasz na ulicy. Niektórzy muszą znaleźć szybko, bo długie szukanie nie na ich siły. Bo szybkie "odnalezienie" wytycza kierunek w jakim pójdą. Daje jasny, prosty, łatwy cel. Ale może zamknąć nam oczy i krzywdzić. Nieświadoma krzywda to też krzywda. 

Nie napiszę, że mi szkoda (kogo? rodzica?, dziecka?)

Ale ściska się serce na taki widok i pozostaje (nie)zykłe czekanie i (nie)zwykła cierpliwość na gotowość i otwarcie oczu.

Trzymam za Ciebie kciuki rodzicu, który schwytałeś swego króliczka. Miej odwagę go wypuścić (są jescze inne króliki do gonienia). Czekam (nie)cierpliwie. 

 

 

Temat: Blog

Królik

Data: 2013-01-02 | Dodał: JA

Nie oczekujcie doskonałości. Większość rzeczy znajduje się tu "na gorąco". Ale staram się żyć i pisać obiektywnie. Tylko czy własne odczucia mogą być obiektywne?

Radość

Data: 2013-01-02 | Dodał: Anna Siemomysła

Radość, bo chociaż tak sobie porozmawiamy, skoro real jest nam nie dany jakoś...

Pogoń bywa w swej zajadłości równie szkodliwa jak brak pogoni czasem. Myślę, że ważniejsze, by po prostu nie nadawać Królikowi imion.

Królik

Data: 2013-01-01 | Dodał: Agnieszka

Daje do myślenia...